|
Pojawia się w chwilach trudnych i radosnych, jako najgorętszy sprzymierzeniec i najbardziej nieugięty wróg. Dostaliśmy go w spadku po przodkach i wydaje się, że jesteśmy skazani na jego towarzystwo przez całe życie. Nasz znajomy stres. Słowo "stres" oznacza w fizyce nacisk na dany materiał lub system. Autor pionierskich prac z zakresu psychobiologii stresu - Hans Selye przeniósł ten termin do medycyny i przedstawił teorię, w myśl której człowiek reaguje na czynniki zewnętrzne i wewnętrzne zwane stresorami, w wyniku czego następują uogólnione, nieswoiste zmiany w całym układzie biologicznym człowieka. Celem takiej reakcji organizmu jest przystosowanie do działania w zmieniających się warunkach. "Istotne jest nie to, co się z nami dzieje, ale jak to odbieramy" - napisał Hans Selye. Istotny jest nie tyle nacisk rzeczywistości, ile sposób, w jaki sobie z nim radzimy. Przez ponad 70 lat, jakie upłynęły od momentu, gdy postały pierwsze prace na temat stresu, ludzkość dokonała więcej odkryć niż przez wszystkie poprzednie tysiąclecia. Osiągnięcia fizyki kwantowej, teorii względności, działania systemów, badania nad funkcjonowaniem mózgu - wszystko to poszerza wiedzę o nas samych, także o tym, jak przebiegają procesy reakcji na rzeczywistość. Biorąc pod uwagę to, że na temat stresu napisano bardzo wiele, proponuję przyjęcie nieco innej perspektywy spojrzenia na to interesujące nas wszystkich zagadnienie. Stan wewnętrzny, który przywykliśmy nazywać "stresem" pojawia się wówczas, gdy nasze aktualne zdolności przystosowawcze są niewystarczające do tego, by w sposób satysfakcjonujący poradzić sobie z sytuacją. Gdy spostrzegamy tylko jedną możliwość zachowania się jakiejś sytuacji i oceniamy to jako brak wyboru, wówczas istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia silnej reakcji związanej ze stresem. Przykład: Dyrektor Handlowy dużej firmy miał zwyczaj "motywowania" swoich podwładnych - sprzedawców w sposób polegający na wytykaniu im wszystkiego, co robią źle. Po jakimś czasie trwania takiego "treningu", sprzedawcy zaczęli unikać Dyrektora i spotkań, na których omawiano wyniki, wymawiając się spotkaniami z klientami. Wtedy Dyrektor był naprawdę sfrustrowany. Nasilił więc swoją orientację na problem, co tylko pogorszyło sytuację. Sprzedawcy w ogóle przestali spotykać się z klientami. Poprawę sytuacji przyniosły mediacje pomiędzy Dyrektorem i każdym z jego sprzedawców. W efekcie ustalono wzajemne intencje i określono sposoby porozumiewania się oraz cele na przyszłość. Drugim elementem zmiany był indywidualny coaching dla Dyrektora. Głównym celem coachingu była elastyczność w zakresie sposobu wydawania poleceń i motywowania pracowników. Chodziło nie tyle o umiejętności w tym zakresie, ponieważ Dyrektor był osobą naprawdę dobrze wykształconą i wiedział jak powinno się mówić do ludzi. Jednak nie korzystał z tej wiedzy. W związku z tym główna zmiana dotyczyła pracy na poziomie przekonań i modeli myślowych. Jeśli jedyny znany sposób zachowania nie przynosi efektu, wówczas większość z nas kontynuuje robienie tego samego, tyle tylko, że mocniej. Czasami mamy do wyboru dwie skrajne reakcje, czyli stawiamy się w sytuacji "albo-albo". Jeśli wybierzemy jedną, to będziemy mieć poczucie straty drugiej. W związku z tym, staramy się uniknąć wybierania. Jednak taki stan nie może trwać długo. Utrzymanie w równowadze dwóch skrajnych opcji wymaga znacznego wysiłku. Po jakimś czasie, a będzie on różny dla różnych osób, czujemy się wyczerpani. Nasze możliwości adaptacyjne maleją, zaczynamy doświadczać nadmiernego stresu. Przykład: Zarząd dużej korporacji międzynarodowej polecił wszystkim placówkom zwalnianie określonej liczby pracowników. Dyrektor Personalny, kobieta, przeżywała w związku z tą sytuacją silną frustrację, ponieważ osobiście uważała, że w świetle dobrych wyników firmy, zwolnienia osób są niewłaściwym sposobem oszczędzania kosztów, że nie powinno się ludzi wykorzystywać, a poza tym ludzi nie powinno się ich zwalniać. Z drugiej strony sama nie chciała stracić pracy. Zawsze zależało jej na tym by być spostrzeganą jako dobry pracownik. Jej stanowisko było dobrze płatne i wiązało się z prestiżem, poza tym bardzo wiele czasu i wysiłku zajęło jej pokazanie szefom, że jest właściwą na to miejsce osobą. Nie doceniła jednak siły wewnętrznego konfliktu. Ponieważ nie potrafiła znaleźć trzeciego wyjścia, jej organizm będący w stanie permanentnego stresu nie wytrzymał, w związku z tym rozchorowała się bardzo poważnie. Było to dobre wyjście na jakiś czas, bo z jednej strony nie musiała wykonywać polecenia, a z drugiej nadal pozostawała dobrym pracownikiem. Interwencja polegała na pomocy w rozwiązaniu wewnętrznego konfliktu, określeniu celów życiowych i zbalansowaniu systemu (pracy, rodziny, obszaru osobistego). Z tego poziomu stało się możliwe znalezienie innych, zdrowych i odpowiednich sposobów zachowania w przyszłości. W teorii systemów istnieje zasada nazywana "prawem koniecznej różnorodności", która mówi o tym, że aby przystosować się i przetrwać w zmieniającym się środowisku, każdy element sytemu potrzebuje pewnej minimalnej dawki elastyczności. Czym jest elastyczność w przypadku ludzi? Jest to zdolność do wygenerowania różnych zachowań w obliczu takiego samego lub podobnego bodźca. Elastyczność rozpoczyna się od trzech możliwości zachowania się w podobnych sytuacjach. Wówczas także pojawia się wolność wyboru, która oznacza więcej przestrzeni i brak nacisku. Jedną z implikacji prawa koniecznej różnorodności jest rozwijanie umiejętności myślenia w kategoriach zamierzonego efektu. Wszystko, co robimy ma przynieść jakiś wynik, zrealizować wcześniej postawiony cel. Istotne jest, aby wraz ze zmianami zachodzącymi w systemie zmieniać swoje działania, a nie tylko powtarzać stare, nawet jeśli w przeszłości przynosiły pożądany rezultat. Ponieważ środowiska i konteksty, w których działamy zmieniają się, więc te same procedury nie zawsze pozwolą osiągnąć takie same rezultaty. Zamierzony efekt jest zawsze nadrzędny w stosunku do sposobów jego osiągnięcia. Nie chodzi tutaj o wymiar moralny, związany z powiedzeniem "cel uświęca środki". Chodzi o specyfikę funkcjonowania systemów, w tym systemu zwanego człowiekiem. Jedną z istotnych cech systemu jest dążenie do utrzymania stanu równowagi - homeostazy. Ponieważ żyjemy w zmieniających się warunkach środowiska, raz po raz jesteśmy wytrącani z równowagi, co wymaga od nas ponownego przystosowania się. Proces ten trwa przez cały czas i jest nam niezbędny do życia. Jest warunkiem przetrwania. Jeżeli założymy, że obok przetrwania ważny jest rozwój, wówczas staje się oczywiste, że aby go zrealizować potrzebujemy nauczyć się myślenia w kategoriach: "czego chcę zamiast tego, co mam w danej dziedzinie mojego życia?", w przeciwieństwie do myślenia: "czego nie chcę i dlaczego tego nie mogę osiągnąć?". Dla pewnej grupy osób myślenie w kategoriach celu, pożądanego wyniku jest czymś zupełnie naturalnym, a przez to łatwym. Dla innej grupy osób jest to ląd nieznany, ponieważ ich naturalnym stylem myślenia jest poszukiwanie braków oraz przewidywanie wszystkiego, co może się nie udać. Jak większość zjawisk w przyrodzie, której jesteśmy częścią, idealne jest wyważenie tych dwóch stylów myślenia. Najpierw dobrze jest wiedzieć czego się chce, określić pożądany efekt, a następnie zastanowić się nad trudnościami, jakie prawdopodobnie będzie trzeba pokonać na drodze jego realizacji oraz odpowiedzieć sobie na pytanie, w jaki sposób osiągnięcie tego celu w danym kontekście (na przykład w pracy) wpłynie na inne dziedziny mojego życia (rodzina, życie osobiste oraz odpoczynek). Jest jeszcze jedna kategoria przyczyn nadmiernego stresu. Jeśli osoba zakłada, że cel można osiągnąć za pomocą jednego kroku i nie bierze pod uwagę konieczności znalezienia strategii, zastosowanie której może przynieść pożądany efekt. Strategia jest sekwencją wielu małych kroków wynikających jeden z drugiego. Niektórzy z nas potrzebują nauczyć się układania swoich działań w sekwencje, dzielenia dużych kroków na mniejsze, z których następny będzie wynikał z poprzedniego i które będą pasowały do siebie jak wtyczka i kontakt. Przykład: Biznesmen, który średnio co dwa lata porzuca starą i zawiązuje nową firmę. Zazwyczaj firma nie zdąży jeszcze wyjść z okresu niemowlęcego, a już porzuca ją dla nowej. Stawia przed sobą wielkie cele i zawsze znajdują się one w innym kierunku niż poprzedni. Zawsze zaczyna od początku. Jak kupuje psa, to od razu dwa naraz i to najlepiej rasy bernardyn. Bierze udział we wszystkich dostępnych szkoleniach na temat zarządzania ludźmi, po czym w wieku 45 lat stwierdza, że właściwie nic o ludziach nie wie i... idzie na studia psychologiczne. Zazwyczaj towarzyszy mu niezadowolenie z własnych osiągnięć. Kiedy patrzy w przód także jest niezadowolony, bo zanim zacznie działać, to już skrytykuje to, co ma zamiar zrobić. Żyje w stanie nieustającej frustracji. W efekcie coachingu uczy się myślenia o wielkich celach w kategoriach kilku mniejszych, które układa w strategię, a następnie dzieli na mniejsze kroki. Uczy się także kiedy zaczynać działanie i kiedy je kończyć, ze zmianą kierunku uwagi na testy zewnętrzne. Osoba, która nie posiada użytecznej strategii realizacji swojego celu, chociaż wie czego chce i jest wystarczająco elastyczna, nie rozpoznaje znaków na drodze do celu. W związku z czym zazwyczaj błądzi. Te znaki mogą być umieszczone na zewnątrz, w postaci wszystkiego, co można zobaczyć, usłyszeć lub dotknąć oraz wewnątrz w postaci przeżywanych stanów wewnętrznych, uczuć i emocji. Owe znaki są nazywane testami lub informacjami zwrotnymi z systemu, w jakim osoba się porusza. Testy pośrednie realizacji swojego celu pojawiają się jako odpowiedź na pytanie: "po czym poznam, że jestem na właściwej drodze do realizacji mojego celu?" Jeśli nie potrafię ich określić to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że będę zachowywać się jak przysłowiowe dziecko we mgle. Ponieważ osoba nie czerpie z informacji zwrotnych, nie jest w stanie uczyć się i doskonalić, a stąd krok do powtarzania beż końca tych samych błędów. Czasami, nie posiadając testów pośrednich osoba po prostu nie zauważa, że już osiągnęła swój cel. Wówczas próbuje jakoś poradzić sobie z tą trudnością. Porzuca swój cel, ponieważ w nim upatruje źródła frustracji. Po drugie, staje się nadmiernie elastyczna, co przejawia się w tym, że zanim skończy testować jeden sposób realizacji to przechodzi do następnego. Działa chaotycznie i zmiennie przez co nie daje sobie szansy osiągnięcia czegoś naprawdę istotnego. Reakcja na stres jest zjawiskiem subiektywnym. Jest procesem, który przebiega w czasie i rozpoczyna się znacznie wcześniej niż w momencie, gdy przysadka mózgowa wysyła sygnał do kory nadnerczy, aby uwolniła kortyzol. Kiedy cofniemy się o krok, zauważymy, że najpierw nasze zmysły odbierają bodźce wzrokowe, słuchowe, kinestetyczne. Bodźce te są rejestrowane przez odpowiednie ośrodki w mózgu, gdzie następuje ich przetworzenie. Na tym poziomie nie ma oceny doświadczeń i podziału na dobre i złe, negatywne i pozytywne. Jest tylko doświadczenie. Do tego momentu wszystko jest możliwe. Problem pojawia się w chwili gdy nadajemy nazwę doświadczeniu, a więc temu, co aktualnie widzimy, słyszymy i odczuwamy. Proces ten dzieje się bardzo szybko, w ułamku sekund, poza naszą świadomością. W momencie, gdy zaczynamy używać języka doświadczenie zostaje zaklasyfikowane, umieszczone w określonej przegródce naszej pamięci, zgodnie z nadaną nazwą, tam gdzie gromadzimy podobnego rodzaju doświadczenia. Tym samym ocenione jako dobre lub złe, przyjemne lub nieprzyjemne. Dlatego osoby, które uczestniczyły w tym samym doświadczeniu będą pamiętały je nieco inaczej. Ze względu na użytą nazwę zapamiętają inne aspekty tej samej sytuacji, bądź te same aspekty będą interpretowały - nazywały inaczej. Co się dzieje, gdy nasze subiektywne odczucie obciążenia pracą wzrośnie ponad możliwości efektywnego radzenia sobie? Nasze życie przypomina wówczas wir, w którym staramy się utrzymać równowagę pomiędzy pracą, rodziną, przyjaciółmi i innymi elementami środowiska. Jeśli obciążenie pracą wzrasta ponad nasze możliwości adaptacyjne, to fundamentalnym rozwiązaniem jest pracować odpowiednio mniej. Oczywiście może to być trudne z bardzo różnych przyczyn, na przykład może się łączyć z rezygnacją z awansu na lepiej płatne stanowisko, które wymaga odbywania częstych podróży. Taka sytuacja pociąga za sobą potrzebę ustalania priorytetów i dokonywania wyborów, aby przeorganizować swoje życie. Jednak zamiast tego ludzie próbują ścieśnić swój plan zajęć, aby niczego nie zmieniać. Próbują łagodzić nieprzyjemne symptomy za pomocą alkoholu, leków, narkotyków, czasami ćwiczeń fizycznych lub medytacji. Wszystkie te działania są doraźne, co oznacza, że nie rozwiązują problemu przepracowania. Alkohol, podobnie jak inne doraźne środki, po jakimś czasie przestaje działać i problem powraca, a wraz z nim potrzeba zredukowania stresu. Powstaje błędne koło uchylania się od podjęcia decyzji i działania, rezultatem czego jest wzrastające uzależnienie (od alkoholu, medytacji, ćwiczeń fizycznych). W dłuższej perspektywie czasowej pozorna poprawa pogarsza tylko sytuację. Co prawda zmniejsza się presja, aby coś zrobić z drażniącym problemem, ale złagodzenie objawów zmniejsza też potrzebę fundamentalnych rozwiązań. Z czasem rozwiązanie łagodzące symptom zaczyna wydawać się jedynym możliwym rozwiązaniem problemu. Tymczasem problem leżący u podstaw pozostaje nierozpoznany, sytuacja pogarsza się, a efekty uboczne rozwiązania eliminującego symptom powodują dalsze utrudnienia w znalezieniu rozwiązań eliminujących przyczyny.
Zmiana sposobu myślenia
Cóż więc robić, skoro stresu nie da się uniknąć? Przede wszystkim odczarować samo słowo "stres". Dla wielu osób moment nadania nazwy oznacza jednocześnie koniec procesu myślenia. "Aha, to co przeżywam, to prostu stres". Koniec. Podczas, gdy jest to dopiero początek. Jeżeli zauważam u siebie objawy, które określam mianem "stres", jest to sygnał do zidentyfikowania przyczyny, a następnie działania i zmiany w pożądanym kierunku. Jeżeli aktualnie przeżywam nierozwiązany konflikt ze swoim współpracownikiem, to istnieje małe prawdopodobieństwo, że godziny spędzone w klubie sportowym lub medytacje usuną przyczynę mojego złego samopoczucia. Wysiłek fizyczny i relaks mogą pomóc mi poczuć się dobrze, zmienić perspektywę i przygotować mnie do działania. Jednocześnie pamiętam, że efekt moich działań nie pojawi się od razu i że na początku może być trudno, szczególnie, gdy konflikt ma długą historię. Kluczem do zmiany jest sposób myślenia o rzeczywistości, a przede wszystkim świadomość tego co chcę osiągnąć zamiast tego, co mam w tym kontekście. Drugim elementem jest określenie strategii działań. Trzecim: czego potrzebuję, aby wesprzeć siebie w osiągnięciu tego celu oraz realizacji tej strategii. Czego chcę? Jak mogę to osiągnąć? Czego potrzebuje, aby umożliwić sobie osiągnięcie tego, co chcę? Na głębszym poziomie następuje zamiana negatywnego zagrożenia, związanego z przeżywaniem aktualnej trudności, w pozytywne wyzwanie odnoszące się do przyszłości. Trudność przestaje być problemem, a jej rozwiązanie staje się środkiem do realizacji ważnego celu. Jednocześnie następuje zmiana w rodzaju motywacji. Zamiast motywacji unikania problemu, pojawia się motywacja wzrostu, która wspomaga życie. Dążenie ku celom, kierowanie się motywacją wzrostu, bycie aktywnym, a nie reaktywnym daje w efekcie większe subiektywne poczucie samowystarczalności. Ten sposób myślenia, będąc w sprzężeniu zwrotnym z układem hormonalnym sprawia, że wydziela się znacznie mniej adrenaliny, a więcej endorfiny. Mamy lepsze samopoczucie i doznajemy dużo słabszego stresu. To poszerza przestrzeń działania i sprawia, że przekonanie "potrafię sobie poradzić" umacnia się jeszcze bardziej. W ten sposób wzmacniające koło przemian się zamyka.
Iza Rudzińska
|