facebook

Artykuły
Drukuj
Czy zdarzyło ci się bardzo czegoś pragnąć, a kiedy było to w zasięgu ręki przejść obok nawet nie zauważając, albo odwracając głowę w druga stronę? Czy pamiętasz, jak marzyłeś o czymś, a kiedy było blisko, jakiś wewnętrzny głos szeptał: jeszcze nie teraz, to nie jest odpowiedni moment, jeszcze trochę poczekaj, co powiedzą inni ludzie, jeśli to zrobisz...
Kiedyś słyszałam historię o jednym z rycerzy Okrągłego Stołu, Lancelocie, który szukał Świętego Graala. Przepowiednia głosiła, że jeśli go odnajdzie, to w kraju zapanuje pokój, miłość i dobrobyt. Mijał właśnie dwudziesty rok, od kiedy Lancelot wyruszył w swoją podróż. Wydawało się, że był już wszędzie, ale nigdzie nie znalazł świętego kielicha zwanego Graalem.
Właśnie zbliżał się wieczór, słońce skrywało się za horyzontem. Wokół było coraz ciemniej i zimniej. Ptaki ucichły, wiatr ucichł, słychać było jedynie stukot końskich kopyt na leśnej ścieżce. Lancelot czuł się zmęczony i głodny. Nie był już tak młody jak kiedyś. Lata spędzone na samotnej wędrówce, jeden dzień podobny do drugiego sprawiły, że czuł się rozgoryczony i opuszczony. Wiedział jednak, że musi podążać dalej, aby spełnić swoją misję i wypełnić obietnicę daną królowi.
Kiedy było prawie ciemno zauważył w oddali, między pniami drzew jakieś światło. Nigdy przedtem nie był w tej okolicy, więc zwolnił, stał się czujny i ostrożny. Kiedy podjechał bliżej, zobaczył wielkie zamczysko, a na nim królewskie chorągwie. Zaczął zmierzać w stronę zamku, a kiedy był całkiem blisko, jacyś ludzie wyszli mu naprzeciw i w imieniu króla zaprosili na wieczerzę oraz nocleg. Lancelot z ochotą przyjął zaproszenie. Wprowadzono go do jasno oświetlonej sali. Dawno nie widział tak pięknego pomieszczenia. Oniemiały rozglądał się po wnętrzu. Pośrodku stał stół, a na nim mnóstwo jedzenia i napitków. Po obu stronach stołu siedzieli dobrze ubrani ludzie, kobiety i mężczyźni. Na honorowym miejscu siedział król. Wskazał Lancelotowi miejsce obok siebie. Kiedy ten usiadł, król zaprosił go do jedzenia i picia. Ponieważ Lancelot był zgłodniały i utrudzony, zaczął czym prędzej napełniać swój żołądek. Trwało to jakiś czas. W pewnym momencie podniósł wzrok i zobaczył w rękach króla puchar. Był to Święty Graal. Kiedy podniósł wzrok wyżej, zauważył na czole króla ranę, z której powoli sączyła się krew. Lancelot chciał zadać pytanie, ale powstrzymał się. Pomyślał, że zapyta później.
Po zakończonej wieczerzy służba wskazała mu komnatę do spania. Po dobrej kolacji i winie usnął bardzo szybko. Rano obudziły go promienie słońca. Kiedy otworzył oczy zobaczył, że zamek wraz z królem i ludźmi, zniknął.
Przez kolejnych dwadzieścia lat wędrował w poszukiwaniu Świętego Graala.
Lubię metafory, bo dzięki nim można wyrazić znacznie więcej niż jedną myśl. Każdy z nas może odnaleźć w swoim życiu takie sytuacje, do których odnosi się historia. Opowiada ona o wędrowcy, jakim każdy z nas bywa. Kiedy to, co mamy za bardzo gniecie, a nawet boli. Kiedy to, co mamy już nam nie wystarcza, czujemy brak i osamotnienie. Kiedy poszukujemy czegoś nowego i ekscytującego, wtedy wyruszamy w podróż. Ta podróż odbywa się w świecie naszego umysłu. Jej celem jest poznanie siebie, sprawdzenie swoich możliwości oraz określenie własnej tożsamości i znalezienie miejsca wśród ludzi. Dla wielu osób bodźcem do wyruszenia w podróż jest odkrycie, że czują się samotni. Właściwie możemy być samotni na wiele sposobów, na przykład wieść samotne życie, odbywać samotne podróże, samotnie spędzać wolny czas, wreszcie maskować nasze uczucia i pragnienia przed innymi, a nawet samymi sobą. Możemy być samotni poprzez dawanie innym tego, czego według naszych wyobrażeń potrzebują lub zachowywać się tak, jak według nas inni ludzie chcieliby nas widzieć.
Częścią takiego rodzaju samotności jest odgrywanie ról: doskonałej kobiety lub mężczyzny, doskonałej żony, matki, doskonałego męża, ojca, szefa itd. Będziemy samotni dopóty, dopóki sami nie podejmiemy decyzji o wyruszeniu w podróż. Wtedy każdy z nas stanie się bohaterem. Im dłużej będziemy zwlekać, tym dłużej pozostaniemy samotni.
Możemy wyłonić dwa sposoby podejmowania decyzji o wędrowaniu. Jednym jest ucieczka od tego, co jest. Najpierw musi być bardzo źle, niewygodnie, ktoś nas opuścił, zdradził, przeżywamy bardzo nieprzyjemne uczucia, w tym osamotnienia i oddzielenia od innych ludzi. Uczucia są tak nieprzyjemne, że pojawia się świadome postanowienie rozwoju. Bodziec do zmiany pochodzi z zewnątrz i jest związany z nieprzyjemnym stanem psychicznym, a często także fizycznym, na przykład chorobą.
Drugim sposobem jest podjęcie aktywności zanim sprawy przybiorą naprawdę zły obrót. Taka postawa jest znacznie bardziej wymagająca i niestety rzadziej spotykana. Motywem wyruszenia w podróż nie jest ucieczka przed czymś, lecz wyzwanie. Zamiast potrzeby unikania problemu pojawia się motywacja wzrostu. Pierwsza postawa występuje częściej nie dlatego, że jest bardziej efektywna, czy też niosąca ze sobą bardziej wspierające stany psychiczne, jak poczucie szczęścia czy sukcesu. Po prostu bardziej się do niej przyzwyczailiśmy. Przez pokolenia była bardziej promowana, zarówno na poziomie biologicznym jak i społecznym. Można nawet stwierdzić, że jest bardziej prymitywna, bo mocno związana z przetrwaniem i przeżyciem. Druga postawa wymaga od nas wykazania znacznie więcej własnej aktywności. Jest to postawa przyszłości i z przyszłością.
Badania mózgu oraz układu nerwowego człowieka, które były intensywnie prowadzone przez ostatnie kilkadziesiąt lat, doprowadziły do wielu ciekawych odkryć. Do tej pory nie odkryto we wszechświecie obiektu, który byłby równie lub bardziej złożony niż mózg ludzki, a wszystko wskazuje na to, że kora mózgowa jest nie tylko najświeższym, ale i najwyższym osiągnięciem ewolucji w znanym nam świecie organicznym. Układ nerwowy zajmuje się zarządzaniem, regulowaniem oraz koordynacją czynności wszystkich organów i układów oraz przystosowaniem organizmu do zmian środowiska. Fakt, że wykorzystujemy około 5% naszych potencjalnych możliwości, jest już powszechnie znany. Co dzieje się z pozostałymi 95%?
Powodzenie w życiu zależy od rozwoju naszego mózgu. Możemy pośrednio wpływać na jego organizację, wiedząc od jakich warunków ona zależy. Emocje i stany określane jako pozytywne takie jak miłość, współczucie, szacunek, radość pobudzają nas do działania i kontaktów ze środowiskiem, w tym innymi ludźmi. Angażują wiele grup neuronów i aktywizują je. Jest to witalne oddziaływanie na mózg. Negatywne emocje takie jak żal, smutek, nienawiść, poczucie osamotnienia, lęk aktywizują tzw. obwody emocji, przy czym duże grupy neuronów pozostają nieaktywne i po jakimś czasie zanikają. Nasze zdolności intelektualne ulegają szybkiemu upośledzeniu, w życiu zaczynamy poruszać się tylko wzdłuż utartych ścieżek, stajemy się sztywni intelektualnie i emocjonalnie, starzejemy się.
Wniosek jest jeden: jeśli chcemy być młodzi, piękni i bogaci zarówno w sensie fizycznym jak i duchowym to mądrze zarządzajmy naszym mózgiem. Stawiajmy sobie wyzwania i wyznaczajmy cele do osiągnięcia. Ćwiczmy zarówno nasz intelekt i emocje. W tym zakresie ponosimy odpowiedzialność nie tylko za nas samych, ale i za nasze dzieci, które uczą się przez naśladowanie.
Nie musimy czuć się samotnymi wędrowcami. Wiele z tego, co sądzimy o świecie jest naszą projekcją, gdyż mózg nie służy do analizy rzeczywistości, a raczej do jej interpretowania. Gdy myślimy o czymś, jednocześnie tworzymy to w naszym umyśle. Obraz, który widzimy ulega skomplikowanemu procesowi rozłożenia na elementy, a następnie złożenia, byśmy mogli zrozumieć to, co widzimy. Dlatego możemy nadawać nowe nazwy starym zjawiskom, a wówczas zmienimy nasze myślenie o nich, a wraz z nim towarzyszące emocje.
Nie potrzebujemy cierpieć, aby wyruszyć w podróż. Może nas wieść ciekawość świata i ludzi. Nie musimy tracić swojej odrębności i wolności, aby znaleźć swoje miejsce wśród innych i być kochanym. Nie ma też potrzeby tracić miłości, by być niezależnym. Ponieważ ponad miłością i niezależnością jesteśmy my sami jako istoty ludzkie, które zasługują na to, by harmonijnie współistnieć. Nie znaczy to, że zawsze będzie łatwo, ale przynajmniej dajemy sobie szansę.
Stare buddyjskie przysłowie mówi: "Jeśli masz do wyboru wiele dróg, wybierz najtrudniejszą". Kiedy zmierzysz się z tym, czego najbardziej się obawiasz, zyskasz moc o jakiej nigdy nie myślałeś. Wtedy staniesz się wzorem dla innych, ponieważ podarujesz ludziom coś, czego najbardziej potrzebują: nadzieję.
Kiedy wracamy z naszej podróży, bogaci w doświadczenia, przynosimy ze sobą efekty uczenia się, nasze odrobione lekcje. W drodze nauczyliśmy się spokoju, troskliwości oraz szacunku wobec siebie i innych. Nie musimy wędrować czterdzieści lat, jak Lancelot w poszukiwaniu skarbu, który zmieni świat. Doświadczeni wędrowcy mówią, że kiedy otworzysz serce zawsze dostaniesz wystarczającą ilość miłości, kiedy przestaniesz gromadzić, staniesz się bogaty, a poprzez przeżywanie teraźniejszości dojdziesz do przekonania, że potrafisz czynić swoje życie radosnym i zasobnym, czego wszystkim i sobie życzę
Iza Rudzińska
 
FOTORELACJA TRANCE CAMP
Fotorelacja z pierwszej części szkolenia Trance Camp
wiecej 


klub_nlp

20 LAT NEUROEDUKACJI
20_LAT14
Neuroedukacja w Forbes
forbes_sm


OBEJRZYJ FRAGMENT SZKOLENIA
Neuroedukacja odkrywa rąbka tajemnicy... Już teraz możesz obejrzeć fragment Praktyka NLP z poprzedniej edycji.
wiecej 


ZAPRASZAMY NA MISTRZA
Już jesienią kolejna edycja Szkoły NLP: Praktyk, Mistrz, Trener.
wiecej